„Odwiedziłem ukochane nadmorskie miasto – nie jestem pewien, czy wrócę, z jednego ważnego powodu”

Nadmorskie kurorty nie są mi obce. Urodziłem się i wychowałem w Norfolk, więc korzystałem ze wszystkich plaż i nadmorskich miasteczek mojego rodzinnego hrabstwa. Ale nigdy nie byłem w nadmorskim mieście, dopóki niedawno nie odwiedziłem Brighton i Hove.
Brighton zdaje się zachowywać równowagę między byciem funkcjonalnym domem dla mieszkańców a główną atrakcją turystyczną. Wydawało się też, że poza latem nadal będzie się tu dobrze bawić, oferując coś więcej niż tylko plażę, rybę z frytkami, Mr. Whippy i salony gier. Wybrałem się tam w ciepłą, ale pochmurną sobotę, mając nadzieję, że nie będzie zbyt tłoczno i byłem mile zaskoczony tym, co zastałem.
W drodze na plażę , przechadzałam się ukochanymi, krętymi uliczkami z XVIII wieku, pełnymi uroczych, starych jubilerów, niezależnych sklepów odzieżowych, zatłoczonych kawiarni i śniadaniowni (w Sugardough kupiłam pysznego croissanta z migdałami) oraz uroczych pubów – wszystkie z mnóstwem przestrzeni na świeżym powietrzu, gdzie można było cieszyć się słońcem. Wstąpiłam też na „wyprzedaż twórczości” w kościele unitariańskim w Brighton , gdzie rzemieślnicy oferowali wszystko, od kryształowej biżuterii po drewniane rzeźby. Biorąc pod uwagę, że to była moja pierwsza wizyta, wiedziałam, że muszę zatrzymać się w Royal Pavilion i Dome. Ta olśniewająca dawna rezydencja królewska została zbudowana dla Jerzego, księcia Walii, w 1787 roku jako jego letnia rezydencja i jest utrzymana w stylu Mogołów, co wyróżnia ją na tle reszty miasta.
Zszedłem na nabrzeże i znalazłem dość zatłoczoną plażę, pomimo braku słońca. Wiele rodzin rozbijało obozy na cały dzień i wynajmowało leżaki, żeby odpocząć od kamyków. Byłem zaskoczony liczbą ludzi w wodzie – dorośli pływali po długości, dzieci pluskały się na płyciźnie, a dalej mnóstwo osób pływało na deskach z wiosłem.
Molo było następnym punktem na mojej liście. Wszedłem do pasaży, gdzie zastałem salę pełną ludzi korzystających z tej klasycznej nadmorskiej atrakcji. Karuzele były równie oblegane, a rodziny ustawiały się w kolejce, czekając na swoją kolej.
Poczułem potrzebę przyłączenia się do zabawy i pozwoliłem, by nostalgiczna maszyna Zoltar przepowiedziała mi przyszłość. Maszyna powiedziała mi, że czeka mnie przygoda (co było stosowne, biorąc pod uwagę mój dzień poza domem).
Plaża również tętniła życiem – była karuzela i sklepy z wiaderkami, łopatkami i butami do wody. Jeden sklepik szczególnie mnie zafascynował: All at Sea. Na zewnątrz wanny były pełne błyszczących muszelek, a w środku prawie skusiłam się na zakup dzwonka wiatrowego w kształcie muszelki (zanim zorientowałam się, że nie mam gdzie go postawić w domu i niestety musiałam go zostawić).
Zapach smażonych chipsów i pączków unosił się w powietrzu i w końcu stał się zbyt kuszący. Uległem i kupiłem je na lunch w Pier View (pączki z lodami, żeby poczuć pełnię nadmorskiego doświadczenia) i delektowałem się nimi, siedząc na kamienistej plaży obok molo.
Polecam również spróbować lokalnych owoców morza, które są szeroko dostępne i o niebo lepsze niż cokolwiek, co oferuje się w głębi lądu. Odwiedziłem Rockwater i spróbowałem kraba z południowego wybrzeża, który był niesamowity (nie jest to owoc morza, ale ich mus z ciemnej czekolady też jest niesamowity).
Ale pomimo tego, jak cudowny dzień miałem, czuję, że prawdopodobnie nie wrócę. Będąc bardziej przyzwyczajonym do małego nadmorskiego miasteczka, nie sądzę, żebym dał radę w Brighton w szczytowym okresie. Według Visit Brighton miasto odwiedza około 11,8 miliona turystów rocznie.
Miałem też wrażenie, że miasto poza plażą, molo i Lanes miało lepsze czasy. Jak w wielu innych miastach w Wielkiej Brytanii, niektóre z mniej „ważnych” zabytkowych budynków wydawały się zaniedbane, a główna droga prowadząca na plażę była pełna sklepów spożywczych i sklepów z e-papierosami.
Ci, którzy chcą spędzić spokojniejszy dzień na plaży lub nad morzem, mogą wybrać się do Hove, które znajduje się tuż obok. Choć jestem pewien, że w ciepłe dni jest tam tłoczno, w ten ciepły, ale pochmurny dzień panował spokój.
Mniej znana część miasta ma bardziej kameralny deptak, z dużym terenem zielonym oddzielającym drogę od szerokiej promenady i widokiem zasłoniętym przez kolorowe, plażowe domki.
Plaża oferuje niezbędne udogodnienia na dzień na plaży – toalety, budkę z lodami i napojami oraz ratowników. Podczas mojej wizyty na brzegu bawiło się tylko kilka rodzin.
Daily Express